SPOŁECZNA WAGA PRACY

Doroszewska myśl tę odnosi do konkretnej praktyki z dzieckiem cho­rym. Pisze: „Od tego (…), jakie będą nasze ręce – życzliwe, sprawne, chętne, pomysłowe – czy przeciwnie — obce, obojętne, twarde, niezgrabne, uchylające się od pomocy, bezmyślne – zależy całe życie dziecka w zakładzie leczni­czym” (Doroszewska 1981, s. 7-8).Obie Autorki zachęcają nauczycieli do wysiłku życzliwego służenia dziecku, do „służby społecznej”, która jest istotą powołania nauczycielskiego. Obie podkreślają wagę społeczną pracy nauczyciela. Znane zdanie Marii Grzegorzewskiej: „Im lepszy będzie nauczyciel, tym lepszy będzie świat i ży­cie każdego człowieka”, jest tego najpełniejszym wyrazem (Grzegorzewska 1996, s. 17).Doroszewska podkreśla swoje „głebokie przeświadczenie o konieczności niesienia pomocy w każdym — nawet wydawałoby się beznadziejnym wypadku (…), aby swą pracę postawić na wysokości odpowiednio wielkiej do celu sobie stawianego: ratowania w człowieku człowieka” (Doroszewska 1981, s. 85).Prof. Michał Porowski (1998, s. 44-45) z UW tak współcześnie charak­teryzuje ramy etyczne służby społecznej, której jądrem jest „pomoc człowie­kowi”: „Dobra pomoc nie sądzi i nie zniewala, nie oburza się i nie pogardza, nie uprzedmiotawia i nie zastępuje, choć często wyręcza; trudu nie szczędzi i nie traci nadziei, wdzięczności nie czeka – bo nie siebie ma na oku i nie sobie przypisuje zasługę.

W WYKONYWANIU ZAWODU

Obie autorki podkreślały wagę deontologii w wykonywaniu zawodu pedagoga specjalnego. Uważały, że zawód ten stanowi powołanie, jest „służ­bą społeczną, zależną od tego, kim jest człowiek, który ją pełni . W deontologii pedagoga specjalnego ważne jest, zdaniem Grzegorzew­skiej i Doroszewskiej, „człowieczeństwo” pedagoga. Ilustruje to znane zdanie Grzegorzewskiej (1996, s. 21): „Wartość człowieka jest najcenniejszą warto­ścią świata, jej ciężar gatunkowy przeważa wszystko w życiu jednostek i społeczeństw”. „Grozę przyszłości” widzi Grzegorzewska w „odwróceniu się od Człowieka” (Grzegorzewska 1996, s. 72).  Nawiązując do czasu wojny, Grzegorzewska 1996, s. 51) kreśli diagnozę aktualną również dla naszych czasów: „Zło rozpętało się burzliwie po świe­cie, łamie i druzgoce wszystko, co mu staje w rozwoju na przeszkodzie. Potworny zalew zła objął prawie cały świat, niszczycielski huragan mordów i pożogi ogarnął ziemię… Miliony ludzi giną, miliony ulegają złu i upadają moralnie, miliony ludzi toną w odmęcie zła”.Ten pesymistyczny obraz nie jest jednak sytuacją bez wyjścia, gdyż wprawdzie „objawił się człowiek na nizinach zła”, ale także „objawił się Człowiek na wyżynach dobra” (Grzegorzewska 1996, s. 51). Antytezą zła jest dobroć, a ona jest ,jedną z podstawowych właściwości dobrego nauczy­ciela wychowawcy” (tamże s. 47). On wychowuje ku dobroci, bo „dobroć rodzi dobroć” (tamże s. 48).

NAJDOSKONALSZE ODNIESIENIE

Pedagogika personalistyczna i humanistyczna stanowi najdoskonalsze chyba odniesienie do pedagogiki specjalnej, gdyż podkreśla godność i war­tość jej podmiotu – osoby niepełnosprawnej. A że jest to obecnie ważka oferta, która może być „odpowiedzią na współczesne oczekiwania świata” (Kaczyńska 2000, s. 245), dowodzi przytoczony temat Światowego Kongresu Filozofii w Bostonie (1998 r.), który poszukiwał „filozofii wychowującej ludz­kość”. Filozofia mogłaby być „ratunkiem zagrożonego człowieczeństwa”. Czyż nie należałoby się zgodzić z tymi, którzy ratunek ten widzą w pedago­gice personalistycznej, tak bardzo eksponującej godność i podmiotowość in­tegralnej osoby ludzkiej, odpowiedzialnej, obdarzonej rozumem i wolną wolą, mającej prawe sumienie, a więc i możność dokonywania samodziel­nych wyborów moralnych, zdolnej do samowychowania, dążenia ku dobru, budowania wspólnoty.Ta pedagogika miłości (Kaczyńska 2000, s. 245) jest bliska pedagogice przyjaźni uprawianej przez Marię Grzegorzewską i Janinę Doroszewską (por. Tomasik 1997), toteż – jak się wydaje – stanowi dla ich myśli deontolo- gicznej trafny punkt odniesienia. Źródłem do przedstawienia ich poglądów będą materiały archiwalne, z którymi się zetknęłam przygotowując do dru­ku monografie o Grzegorzewskiej (Ocalić…) i Doroszewskiej (Polska Pani…) oraz ich drukowane prace, zwłaszcza Listy do Młodego Nauczyciela (1996) i Pedagogika specjalna (1981).

OKREŚLONY NURT MYŚLI

W tych żarliwych słowach widać – jeszcze raz to podkreślam – zarówno poglądy deontologiczne Marii Grzegorzewskiej, jak i tę więź emocjonalną i intelektualną, która stanowi argument za wspólnym omawianiem – tak ważnej dla obu uczonych – deontologii pedagoga specjalnego. Nie znaczy to jednak, że ich poglądy są identyczne – owszem, różniły się w pewnych zakresach, ale miały wspólną teleologię „Ku czemu iść , toteż można je traktować komplementarnie. Druga sprawa, na którą chcę tu zwrócić uwagę, to wybór określonego nurtu myśli pedagogicznej, osadzonej w naszej — już XXI wieku — współcze­sności. W wielości propozycji i nurtów, jak wiemy, można się dziś pogubić. Na szczęście, każdy może wybrać to, co mu osobiście odpowiada i co potrafi uzasadnić wobec innych. Jako odniesienie do przedstawianych poglądów wybrałam ze zbioru wypowiedzi współczesnych pedagogów polskich Etos edukacji w XXI w. pod redakcją Ireny Wojnar (Komitet Prognoz 2000) arty­kuł Wandy Kaczyńskiej Etyczność pedagogiki personalistycznej (jako szcze­gólnej odmiany pedagogiki humanistycznej).

ISTOTA ZAWODU PEDAGOGA

Kwalifikacje nauczycieli opuszczających uczelnie nigdy nie miały, nie mają i nie będą mieć charakteru finalnego. Wynika to z istoty zawodu i jego funkcji. Stąd waga procesu dokształcania i doskonalenia realizowanego w formach instytucjonalnych i inwencji własnej nauczyciela jako samokształ­cenie i samodoskonalenie.Sądzę, iż rolę puenty niniejszego opracowania spełni wypowiedź Ch. Gallowaya (1988): „Aby stać się dobrym nauczycielem, uczący musi oceniać zdolności uczniów, ich wyniki uczenia się oraz własne nauczanie. Aby stać się dobrym nauczycielem, uczący musi mieć zaufanie do swych umiejętności, wyników własnej pracy i wartości stosowanych przez siebie metod, a także powinien być gotów do ich zmiany, gdy uzyska informacje świadczące o tym, że trzeba to uczynić”. Istota zawodu pedagoga specjalnego sprowadza się do ustawicznego terminowania – dorastania do zadań.Absolwenci PIPS-u pamiętają częsty obraz obu Kobiet – Grzegorzew­skiej i Doroszewskiej – wchodzących do gmachu Szkoły. Młodsza o 12 lat Doroszewska niesie teczkę Grzegorzewskiej.

PRZYGOTOWANIE METODYCZNE

Przygotowanie metodyczne sprowadza się, ujmując ogólnie, do naby­cia sprawności i umiejętności niezbędnych w pracy dydaktyczno-wy chowawczo-rewalidacyjnej (rehabilitacyjnej). Jest to zyskiwanie przez nauczyciela kompetencji pedagogicznych, pozwalających na bycie skutecznym w pracy.Osobowy wymiar kształcenia sprowadza się do ukształtowania pożąda­nych cech u pedagoga specjalnego i jego strony etycznej. W pracy z osobami z odchyleniami od normy nabiera rangi szczególnej. Tak wiele bowiem zale­ży od postawy nauczyciela, tak wiele ma w swoich rękach instrumentów, które mogą służyć wychodzeniu z niepełnosprawności czy choćby tylko jej pomniejszaniu. Mogą też te szanse pomniejszać i zaprzepaszczać. Pedagog specjalny ociera się często o ledwie uchwytne granice, których przekraczać nie powinien, stając się ich stróżem. Trawestując słowa Natalii Han-Ilgie- wicz można stwierdzić, iż pedagog musi widzieć, wiedzieć, przewidywać, doznawać i tworzyć (Han-Ilgiewicz 1959). Pojawia się pytanie, kształcić winniśmy dla potrzeb szkoły specjalnej czy kształcenia specjalnego? Zdecydowanie to drugie: dla potrzeb szybko zmieniającej się rzeczywistości z racji przemian społecznych, rozwoju techni­ki oraz narastającej wiedzy w tych obszarach, które dla osób z uszkodzenia­mi stwarzają szansę na znaczniejszy postęp w rozwoju. Szans tych pedagog specjalny zaprzepaścić nie powinien. Kształcić więc musimy nauczycieli dzi­siaj dla potrzeb jutra.

OCENA I PROCES OCENIANIA

Ocena i proces oceniania w kształceniu osób z odchyleniami od normy ma zdecydowanie szersze znaczenie niż w kształceniu dziecka pełnospraw­nego. Wychodzi bowiem poza funkcje tradycyjnie jej przypisane. Wynika to ; z faktu wzbogacenia kształcenia specjalnego o obszar postępowania rewali­dacyjnego (rehabilitacyjnego), w którym i ocena, i ocenianie to jeden z ważnych czynników stymulowania rozwoju dziecka z uszkodzeniami i z nich wynikającymi zakłóceniami rozwoju.Ma to niewątpliwie poważne implikacje dla przygotowania nauczyciela kształcenia specjalnego. W kształceniu specjalnym nauczyciel ma do czynienia ze znacznie większym obszarem wskaźników rozwoju dziecka trudno mie- | rzalnych, czy wręcz niewymiernych. „Skazany” jest, w sensie pozytywnym, na twórcze poszukiwanie. A zatem w kształceniu nauczycieli kształcenia specjał- j nego można wymienić przygotowanie merytoryczne, metodyczne i osobowe.Przygotowanie merytoryczne sprowadza się do:  wiedzy o charakterze ogólnym, kształtującym nauczyciela w wymia­rze intelektualnym i kulturowym,  wiedzy o charakterze ogólnopedagogicznym, dającej znajomość roz­woju dziecka i jego uwarunkowań oraz procesu uczenia się – nauczania,   wiedzy specjalistycznej dotyczącej wszelkich zakłóceń rozwoju czło­wieka wynikających z uszkodzeń organiki czy też zaburzeń funkcjonalnych.

WSZYSTKIE OBSZARY NAUCZANIA

Stąd pytałem skrótowo, świadom, iż jest bardzo dobrze przygo­towana. Egzamin zakończył się oceną bardzo dobrą. Wyczułem jednak nie­wypowiedziany żal, że nie miała szansy na zaprezentowanie przygotowania.Po dziś dzień mam i ja żal o to do siebie. To była lekcja pokory. Pozostał ostatni z problemów w zakresie pracy nauczycielskiej.W każdym z trzech podstawowych obszarów pracy pedagoga specjalnego: dydaktyczny, wychowawczy, rewalidacyjny (rehabilitacyjny) możemy wyod­rębnić:   wiedzę,   umiejętności,  przygotowanie metodyczne.Stosunkowo najłatwiej przychodzi samoocena działalności dydaktycz­nej, a to z uwagi na wymierność i wiadomości, i rozwiązań metodycznych. Problemem jest tylko świadomość celu i faktu, iż postępowanie metodyczne to droga do realizacji celu, a nie cel. Celem dosiężnym pozostaje rozwój dziecka, dokonujący się poprzez wiedzę, umiejętności i sprawności. W zakre­sie dydaktycznym sprawdzalność naszych kompetencji jest wymierna.Trudniej już w obszarze rewalidacji, a najtrudniej w wychowaniu.W tym przypadku metodyka ma zdecydowanie ogólniejszy charakter, rzec można, iż ma charakter bardziej zarysu postępowania w przeciwieństwie doprocesu nauczania i uczenia.We wszystkich obszarach nauczyciel-wychowawca staje w ustawicznej sytuacji wyboru drogi postępowania i stosowanych środków. Wyboru twór­czego. Znajomość teorii daje nadzieje, że owe wybory okażą się skuteczne.

ZYSKIWANIE INFORMACJI

Student zyskuje informacje o egzaminie już podczas pierwszego wykła­du. Minimalną poprzeczkę wyznaczam, sytuuję ją nie nisko. Student nato­miast decyduje, do jakiej oceny „pretenduje”. Najbardziej cenię sobie, gdy egzamin może przerodzić się w rozmowę o problemach i wymianę zdań. Bywają i takie.Student otrzymuje dwa zestawy literatury: naukową oraz literaturę faktu, biograficzną, autobiograficzną i beletrystykę dotyczącą różnych typów niepełnosprawności. Wprowadziłem ją dwadzieścia lat temu. Daje dopełnie­nie spojrzenia na niepełnosprawność, nadto bywa, że zyskuje się studenta dla wsparcia człowieka słabego w drodze przez życie.Przywiązuję dużą wagę do oceny egzaminu. Poprzez formułę (czas na przygotowanie, czas na odpowiedź, egzaminowanie indywidualne, pięć pytań   po jednym z działów i zagadnień pedagogiki specjalnej ogólnej) dążę, by ocena moja zbiegała się z odczuciami ocenianego. To trudne, ale możliwe. Myślę, że w większości oceny się spotykają.Przywołam do pamięci jeden z egzaminów, który w pamięci pozostał i zapewne pozostanie do końca. Był przykładem nauki pokory egzaminujące­go i szacunku dla wysiłku studenta włożonego w przygotowanie się do egza­minu. Do egzaminu przystąpiła studentka studiująca pod moim kierunkiem tokiem indywidualnym (poszerzony program realizowany w dwóch uczelniach). Bardzo zdolna, niezwykle pracowita, obowiązkowa… Obowiązki służ­bowe spowodowały, że na przeprowadzenie egzaminu miałem stosunkowo mało czasu.

OCENIANIE ZACHOWANIA

Ocenianie zachowania to jedno z najtrudniejszych zadań nauczycie- la-wychowawcy, jeżeli nie najtrudniejsze. Zatrzymam się tylko przy jednym z wątków. W 1971 roku powstała myśl, by przygotować artykuł poświęcony ocenie zachowania. Uzyskałem zgodę na udział w radach pedagogicznych kwalifikacyjnych w kilku szkołach podstawowych masowych. Doświadczy­łem dość dużego zaskoczenia, a dotyczyło ono dominacji u części nauczycieli tzw. złych uczynków ucznia-wychowanka. Na drugi plan schodziły, bądź w ogóle nie były brane pod uwagę, pozytywy. Zaskoczeniem była również trwałość pamięci negatywnych zachowań, wracały przy kolejnych kwalifi­kacjach.Kolejne zaskoczenie to procedura obniżania oceny miast jej wystawia­nia. Przyjmowano zasadę, iż wyjściową (wówczas) oceną jest bardzo dobra.Z podobnymi praktykami, choć rzadziej, spotykałem się również pracu­jąc w placówce specjalnej. Czy dzisiaj wiele się zmieniło?   Pracując w uczelni przywiązuję dużą wagę do egzaminu jako formy kontroli postępów w studiowaniu i podstawę do oceny. Z racji kierunku, na którym wykładam – pedagogika i realizowanego przedmiotu (pedagogika specjalna), zdecydowanie preferuję egzamin ustny. Egzamin testowy – czy nawet pisemny – niewątpliwie mają wartość, postrzegając je w kontekście obiektywizacji. Pozostają jednak w sprzeczności z ideą podmiotowości. Egza­min traktuję jako formę zaprezentowania się studenta, a nie „polowania” na niewiedzę.